Wyświetlono posty znalezione dla hasła: Radio Internetowe Przeboje





Temat: Muzyczna Scena Miasta Pisz - Archiwum 40 lat
Ciekawe jest to, iż człowiek który w temacie rozmowy wie niewiele, stara się pouczać swojego rozmówcę o potrzebie posiadania wiedzy w poruszonym temacie.
Przykład radia olsztyńskiego pominąłem w wypowiedzi z premedytacją z prostego powodu. Jest to po prostu żaden przykład. Radio po pierwsze w formie (o która pytam) nie istnieje, a kiedy istniało, to prezentowane utwory ograniczały się do grania hip hopu. O tym gatunku pozwoliłem sobie kilka subiektywnych słów prawdy napisać powyżej.
Mam pewne złudzenie miły kolego, iż musisz zacząć ze zrozumieniem przyswajać poruszony temat ,bo inaczej nie dogadamy się nigdy.
Pytam o przykład rozgłośni radiowej prezentującej wyłącznie przekrój muzyczny jednego miasta, na co ty Panie wypisujesz 3 adresy internetowe z których żaden nie spełnia tego warunku. Nawet jeżeli się do tego zbliżały to ograniczały się do PC-HIP-HOP.
Proszę cię o przyznanie się do błędu i przeprosiny lub napisanie mi tego słynnego już adresu jednego z miast krajowych, gdzie prezentowane są utwory z przekroju dokonań jego muzyków.

Tu powinien zakończyć polemikę bo jest to w sumie sedno naszego sporu.

……..nie omieszkam jednak opisać w skrócie nadesłane adresy:

1 adres : Rzeszowskie Radio Centrum – Nigdy nie nadawało muzyki wyłącznie ze swojego miasta. Od lat 70 było to typowe radio studenckie prezentujące muzykę z całego świata. W latach 90 „skierowano się” pierwszy raz w stronę miasta Rzeszów, lecz było to radio z muzyka ogólnie popularną. W zupełności sporadycznie można było usłyszeć utwory z Rzeszowa. Aktualnie niema nawet audycji z muzyką tego miasta.
2. adres : RAPgra – Nigdy nie nadawało muzyki wyłącznie ze swojego miasta.
Młode radio wyłącznie rapowo hip hopowe które całą swoja ramówkę opiera na światowych hitach i produkcji wytwórni Wielkie Joł + jedna audycja z przebojami Francji i USA. Aktualnie niema audycji z muzyką jakiegokolwiek miasta.
3.adres: hiphop.olnet.pl – Pod tym adres niestety nie znajduje się żadne radio, a artykuły widniejące na stronie wskazują na brak ukierunkowania wyłącznie na miasto Olsztyn. Sama nazwa wskazuje również, ze chodzi wyłącznie o osławiony w tej dyskusji gatunek muzyczny. Aktualnie to jakieś zgliszcza po radiu.

Mam nadzieje ze rozumiesz różnice sporadycznych audycji z muzyką danego miasta, od rozgłośni RADIOFAZA która 24 h nadaje wyłączne Piską muzykę i to w całym muzycznym jej dorobku.
Czy, nie ?
Jest to miłe, że szukając bezsilnie takich rozgłośni, ustawiasz w konkurencji do Pisza takie miasta jak Szczecin, Wrocław. Pogódź się jednak z tym że prezentowane są tam tylko sporadyczne audycje (tez trudne do zlokalizowania) z muzyką miasta, z czego 99 procent dotyczy wyłącznie hiphopu.
Jak już ty zaczynasz pisać że hip hop jest „najlepszym pod względem literackim gatunkiem na ziemi”, to ty naprawdę nie wiesz chyba o czym mówisz. Posłuchaj tych ludzi, zerknij na ich życie lub wejdź na pierwsze lepsze forum gdzie „literacko” dyskutują fani tego gatunku. Przejrzyj na oczy kolego. Mogę ci zaufać ze słuchasz i znasz się na hiphopie, ale widzę ze z muzyki „wartościowej” jesteś wyłącznie dyletantem.

………….a co do Piskiej muzyki to powiem tak:
1. Co do audycji ukierunkowanych np. hip hop / z tego co usłyszałem do kolegów z radiofazy , jest podobno ok. 50 utworów, lecz nie ma jeszcze dj, który zająłby się prezentacja tego dorobku.
2. Biały Miś nie jest czołowym utworem Piskich wykonawców - wiec proszę nie kłamać. Polecam topliste w radiofazie.
3. Celem radiofazy z tego co widzę, nie jest prezentacja wszystkiego dla wszystkich, bo to rozumiem w Pana mniemaniu jest poszerzaniem horyzontów. Idea tego radia nie przekłada się na kasę czy tez popularność eterową - to proszę szanownego kolegi nie jest takie proste, wiec o tym może w następnym liście.

Pozdrawiam.





Temat: Komputerowa Lista Przebojów - Mariusz Rokos
Dziś tak sobie siedzę wieczorkiem przy komputerze, tak jak gdzieś wcześniej pisałem, wieczorem, kiedy już zapominam o trudach pracy i mam czas jedynie dla siebie włączam Zet na winampie, i muszę przyznać, że mam coraz większą ochotę wypowiedzieć sie na temat muzyki jaka jest grana, oraz tego, co mówią dj-e ( dziś Tomek Miara, więc słucha się dobrze ). W ciągu dnia w pracy też Zetka leci, i może również skuszę się w odpowiednim miejscu tego Forum wypowiedzieć.

Wracając do tematu ( wciąż jestem pozytywnie zaskoczony, i bardzo dziękuje za taką frekfencję, mój topic jest najbardziej poczytnym i komentowanym w tym Forum ), chcę podzielić się kilkoma zdaniami odnalezionymi w internecie.

Czasem, lubię sobie dla relaksu poczytać coś na różnych forach, i nie ukrywam, że są to fora dotyczące, radia, mediów itp. I tak dziś zobaczyłem, że w tym samym czasie, co My, powstała dyskusja na forum na podobny temat do Naszego.

Oczywiście, pamiętam doskonale "Koniec Wieku" czy np. "Zodiaka" (świetne wywiady), a z Zetki "Nautiriusa" (audycja o zjawiskach paranormalnych) czy World Chart Show (muzyka, wiadomo, musiała być komercyjna, ale pod koniec lat 90-tych muzyka i lepiej smakowała, i audycja byla bardzo profesjonalnie prowadzona, więc prawie co tydzien czekalem w sobotnie późne popoludnia na jingiel "world chart, world chart SHOW!". Zresztą i te listy były inne. O ile na hop-bęc było tylko trochę lepiej, to w "komputerowej liście przebojow" mozna bylo uslyszec m.in. "Gacie" Atrakcyjnego Kazimierza (co prawda nie weszły chyba nawet na listę, ale były), "Zoil" Nosowskiej i Kazika czy nawet BB Kinga - "Stand By Me" (chyba największy sukces wsród utworów retro na KLP). Poza tym przy notowaniach specjalnych zaproszona gwiazda mogła wybrać jeden lub dwa utwory do propozycji. Choć nie pamiętam, żeby któryś w ogóle wszedł na listę, to jednak formalnie ludziom była dana szansa na posłuchanie czegoś ambitniejszego. Zastanawiam się, czy ta dwójka z przodu nie rzuciła jakiegoś złego uroku na polskie stacje komercyjne. Na poczatku 2000 roku zlikwidowana zostala World Chart Show, na KLP pojawialy sie coraz slabsze utwory (chociaz i tak byly rozne ciekawostki [ciekawostki tylko w Polsce] jak np. "Koochy" Armanda van Heldena), po kilkunastu miesiącach Komputerowa Lista Przebojów Zeszła z anteny i powstała "Czysta lista". Podobnie w RMF-ie zlikwidowano Hop-Bęc (pozniej robiono z nią cyrki. oficjalnie wciaz istnieje, ale tylko oficjalnie) i powstala Pop-lista, obiektywnie słabsza. W dodatku zniknęły wszystkie audycje typu Zodiak, Nautirius, Max. Jedyną ostoją czegokolwiek zostały feletiony, sponton itd. Ale muzycznie to już było dno...

Tak dla formalności (bo słuchałem Komputerowej Listy Przebojów od czasu do czasu) to tam na pierwszym miejscu była dość często Metallica np. "Turn the Page" czy 'the Memory remains" i wiele innych świetnych piosenek. A program ten prowadził (zresztą bardzo dobrze) Mariusz Rokos tak przeklinany tutaj przez wielu. Szczerze mówiąc to nie wiem dlaczego.

Poza tym na "Komputerowej" często gościły takie formacje jak np. Garbage, Chumbawamba, Fun Lovin' Criminals, The Eels, Banafishbones...

Co do Rokosa - to jest właśnie dobry człowiek do takich rzeczy. Psów na nim moim zdaniem nie należy wieszać, po prostu w PR3 się nie sprawdził.

"I think i'm paranoid" się nawet dostało do podsumowania roku '98 (podsumowanie polegało wtedy na tym, że ludzie wysyłali kartki z głosami)

Jak widać na powiedzmy konkurencyjnym forum, ktoś rówżnież dyskutuje o Radiu Zet, Komputerowej... i Mariuszu Rokosie.
Bez obaw, podoba mi się tutaj na Naszym Forum, i z Naszego podwórka nie ucieknę do innego, zostaję. Cieszy fakt, że w wielu miejscach, różni ludzie wspominają i mają podobne zdania do Naszych, że również tęsknią za tym co było kiedyś.
Dziwi natomiast, że takie duże, komercyjne stacje radiowe nie czerpią z tego żadnych wniosków. Przecież chyba ktoś do cholery ten internet przegląda, czyta. Czy naprawdę wierzą jedynie w badania?.

Tyle na dziś.

Pzdr.





Temat: Sygnowano apso - środa 19-21
24 października 2007 to kolejna odsłona Kant Ciapy - audycji muzyczno-publicystycznej prowadzonej przez apso.

Tym razem na warsztat muzyczny idzie płyta zespołu Happysad - Nieprzygoda

i nie przypadkiem się tak stało, że właśnie ta płyta i taki tytuł idealnie będą się komponować w studyjnej rzeczywistości - od problemów technicznych ze sprzętem studyjnym, które doprowadzają do wrzenia szarą istotę mózgu poprzez zwykłe stresy i problemy po aurę zaokienną która równie skawpliwie pobudza do stanów okołodepresyjnych obniżając naszą wiarę w siebie -
ot taka zwykła nieprzygoda
którą tym razem z Waszą pomocą przekuję na odrobinę dobrych dźwięków sączących się z membrany głośników wprost do Waszych uszu!

Ps. dziekuje sluchaczce Martynie za pomoc w "krystalizacji" jakze trafnej wizji dzisiejszej audycji, zapraszam tym samym do wspolnych poszukiwan nieposkromionych dzwiekow innych sluchaczy - czekam na wasze propozyjce a tymczasem..



Zespół powstał w 1995 roku pierwszy historyczny koncert zespołu odbył się w kwietniu, wystapił pod nazwą ,,HCKF”, Skład: Paweł Półtorak (bebny), Łukasz „Cegła” Cegliński (gitara), Piotr „Rycu” Rycerski (gitara II), Jakub ,,Mały” Kawalec (śpiewanko). Pierwszym hitem zepołu, o tresci tej samej co tytuł „To jest HCKF”. Był to jedyny utwór kompozycji własnej w repertuarze kapeli. We wrześniu 1995 roku zespół uległ znacznym modyfikacjom m.in. pojawiła się gitara basowa Artur „Tela” Telka. Jednak pomimo to zespól nie zostaje zauważony.

Pierwszy koncert zarejestrowany i emitowany później w lokalnej telewizji „Dami” odbył się w styczniu 1996 roku. Latem w 1997 roku oficjalnie następuje zmiana nazwy zespołu na:”Happy Sad Generation”. Po raz pierwszy w składzie występuje Kamil Krajewski (perkusja). W takim ustawieniu zespół zostaje dostrzeżony przez TV „Dami” oraz radio MTM FM Starachowice.

Od 1998 – 2001 odbywały się sporadyczne koncerty oraz jeszcze bardziej sporadyczne próby.
W 2003 roku zespół trafił do wytwórni SP Records, co zaowocowało wydaną w następnym roku debiutancką płytą "Wszystko jedno", nagraną w składzie: Jakub Kawalec (śpiew, gitara), Maciej Sosnowski (perkusja), Artur Telka (gitara basowa) i Łukasz Cegliński (gitara, śpiew). Singlowy utwór "Zanim pójdę" spędził 33 tygodnie na trójkowej liście przebojów Marka Niedźwieckiego. W październiku 2005 r. ukazał się drugi album zatytułowany "Podróże z i pod prąd", świetnie przyjęty przez publiczność tłumnie wypełniającą sale podczas 35 koncertów trasy promocyjnej oraz przez krytyków muzycznych. Według magazynu Teraz Rock płyta plasuje się wśród najlepszych polskich albumów 2005 roku. Latem 2006 roku Macieja Sosnowskiego zastąpił w roli perkusisty Jarosław Dubiński. Od momentu wydania pierwszego albumu zespół dużo koncertował i w ciągu zaledwie 3 lat zagrał bez mała 300 koncertów w całym kraju. Miesięcznie sprzedawanych jest nawet 15.000 biletów na koncerty Happysad !!! Członkowie zespołu określają swoją muzykę jako rock regresywny – czyli zupełne przeciwieństwo rocka progresywnego.

Nowa płyta Happysad zatytułowana „Nieprzygoda” ukaże się 7 września. ”Nieprzygoda” to trzecia i zarazem najdojrzalsza płyta Happysad – mówi o nowym albumie Sławek Pietrzak, szef wytwórni SP RECORDS – Płyta została doskonale i precyzyjnie nagrana przez realizatora i producenta Leszka Kamińskiego.” Pierwszym singlem z płyty będzie ,,Milowy las”.

oraz zespół Red Snapper:



Red Snapper - brytyjski zespół grający instrumentalną muzykę stanowiącą mieszankę wielu różnych gatunków, m.in. jazzu, rocka, hip-hopu, bluesa i muzyki elektronicznej. Został założony w 1993 roku w Londynie przez Ali'ego Frienda (gitara basowa), Richarda Thaira (perkusja) i Davida Ayersa (gitara). W nagraniach gościnnie brali też udział różni muzycy i wokaliści. Grupa ogłosiła zawieszenie działalności w 2002 roku, po czym reaktywowała się 16 czerwca 2007 roku.

zapraszam do odsłuchu, tradycyjnie będzie również temat do dywagacji, jeśli zaś sprzęt studyjny pozwoli zapraszam do komunikacji przez GaduRadio: 9765246 oraz do odsłuchu internetowego na www.radio.pulawy.org

istnieje również możliwość pisania SMS-ów na numer 503 015 628
apso



Temat: 41 potencjometrów Pana Jana na CD Polskiego Radia
Słucham ostatnich audycji radiowej "Trójki", słucham wypowiedzi jego radiowych przyjaciół, wspominających barwną sylwetkę Janusza Kosy Kosińskiego. Czytam na różnych internetowych stronach wpisy kondolencyjne i wyrazu żalu fanów jego talentu i pasji, której poświęcił swe życie. Otrzymuję wiele słów, przypominających sylwetkę zmarłego redaktora muzycznego, któremu wielu zawdzięcza swą edukację muzyczną. Prowadziłem na tych stronach Forum Niemena swoistą polemikę z Januszem Kosińskim i czuję potrzebę zabrania głosu w tej chwili. Był ważną osobowością (również dla mnie), nadającą kolorytu środowisku naszych radiowców. Zamiast osobistego komentarza, zacytuję list Krzysztofa Wodniczaka.


Dziś radio podało wiadomość o śmierci Janusza Kosińskiego. Zmarł w wieku 64 lat, po przebytym zawale i wylewie. Podpisywał się Janusz "Kosa" Kosiński. Od 1963 roku pracował do śmierci w Polskim Radio program 3. Zaczynał jako prezenter w towarzystwie Andrzeja Olechowskiego i Wojciecha Manna. Najdłużej prowadził audycje "Odkurzone przeboje". W ubiegłym roku PR wydało płytę Niemena "41 potencjometrów Pana Jana", to nagranie przed laty zrealizował redaktor Kosiński. Przyjaźnił się z wieloma muzykami z kilku pokoleń, między innymi z Wojtkiem Waglewskim i Zbigniewem Hołdysem, to właśnie im pomógł w szczególny sposób, "wprowadzając na antenę" ich pierwsze dokonania. Wylansował wielu muzyków rockowych. Dostarczał na antene wiele nowości Led Zeppelin, Pink Floyd, ale też przypominał zapomnianych artystów - Van Morrisona i z okresu archaicznego rocka. W tym lansowaniu rywalizował z Piotrem Kaczkowskim, ale od dwudziestu lat ich gusty znacznie się różniły; "Kosa" był wybredny i nie znosił chałtury w każdym wydaniu. W latach osiemdziesiątych z Wiktorem Legowiczem i Markiem Iwaszkiewiczem prowadził audycje "Winien i ma", rodzaj "kabaretu ekonomicznego. W audycji z założenia popularyzującej zagadnienia gospodarcze i ekonomie, zrobili kabaret, pokazując "genialność" pomysłów "towarzyszy". Audycja przestała się ukazywać w 1993, za ten program dostał nagrodę "Złoty mikrofon". Miłośnik sportów motorowych, jeździł sportowym motocyklem KTM i uprawiał też publicystykę motoryzacyjną. Na uwagę zasługuje styl audycji Kosińskiego, pełen dowcipu i anegdot, zachowywał lekki dystans zarówno wobec samej prezentowanej muzyki, jak i artystów, unikał tak modnej dziś "fraternizacji" i poklepywania rozmówcy po plecach. Do końca zachował temperament rockandrolowca. W lutym prowadził w nocy ostatni program, w dużym stopniu poświęcony koncertowym nagraniom Led Zeppelin. Przyczynił się do wydania albumu Niemena "41 potencjometrów pana Jana". Zmarł jeden z ostatnich prezenterów, który zawsze miał własne zdanie.


(.)



Temat: promowanie polskich artystów wg. Yaro
Yaro - narzeczony Kasi Klich umieścił w internecie taki tekst:

"Tak jak się tego spodziewałem - dyskusja w »Dzień Dobry TVN« nie dotknęła nawet czubka góry lodowej, z którą mamy do czynienia. To nie było miejsce ani czas na poważną dyskusję, jakiej ten temat wymaga. Depresje gwiazd, myśli samobójcze, »ciężki zawód«, »gruba skóra«, Britney Spears, porady Mandaryny... »Srutu tutu - kłębek drutu«! Wcale nie o to, tak naprawdę, w tym wszystkim chodzi...

Wierzycie w sny? Miewacie czasem paskudne koszmary, które wracają do Was przez wiele lat, notorycznie nawiedzając Was po nocach? Ja mam taki koszmar - i chciałbym się nim z Wami dzisiaj podzielić... Jestem ciekaw, czy podobne koszmary miewają również inni polscy artyści... bo ci, których dobrze znam - mają.

Dawno, dawno temu – za siedmioma górami i za siedmioma lasami – był sobie kraj zupełnie inny od naszego... tak inny, że na »dzień dobry« mówiono tam »do widzenia«, zamiast »tak« mówiono »nie«, a psy szczekały... wiadomo czym. Czyli - jeśli chodzi o sny - to raczej standard.

W owym kraju były sobie trzy główne komercyjne rozgłośnie radiowe: Almost Def FM, Radio Dead i tzw. »Klęska«. Ich pojawienie się wzbudziło powszechny entuzjazm. Ludzie słuchali ich z zapartym tchem, podziwiając nowoczesny styl prowadzenia audycji. Nawet - co jakiś czas - gorączkowo przeskakiwali z kanału na kanał, by nie ominąć najciekawszych kąsków, serwowanych raz tu – raz tam.

Tamtejsze wytwórnie płytowe, aby w eterze owych radiostacji umieścić swoich artystów, prześcigiwały się w pomysłach – to podsuwając szefom rozgłośni jakieś »drobne prezenty« czy drogie alkohole, to organizując na ich cześć bankiety, czy - w końcu - wysyłając ich na darmowe wczasy pod palmami. Niewdzięczni artyści nie mieli nawet pojęcia, ile tak naprawdę kosztowało to, że tak chętnie ich grano... Tak czy inaczej - wszyscy byli zadowoleni. Radia miały wpływy z reklam, wytwórnie ze sprzedaży płyt, artyści z koncertów, a autorzy i kompozytorzy – z tantiem płynących z tytułu radiowych emisji ich piosenek (które to tantiemy ochoczo wypłacał im tamtejszy odpowiednik naszego ZAiKSu).

Sielanka trwałaby zapewne do dzisiaj, gdyby któregoś dnia szefowie rozgłośni nie zaczęli się zastanawiać, czy aby nie wychodzą na »frajerów«, dając tak »za friko« zarabiać autorom i kompozytorom. Że niby co to jest taka »Deadka« czy »Klęska«? Matka Teresa? Wpadli więc na genialny pomysł, żeby na jakiś czas »przykręcić wszystkim kurek«... i powoli acz systematycznie... za promowanie wybranych przez siebie artystów i ich piosenek - zacząć po prostu kasować »działkę« z »ZAiKS'owych« tantiem... (...)

Wkrótce wokół naszych trzech rozgłośni zebrała się śliczna gromadka radosnych, zadowolonych z życia »na gruncie osobistym i zawodowym«, wykonawców piosenek. Rozgłośnie grały ich utwory non-stop, organizowały im koncerty, a raczej tzw. »spędy«, gdzie nasza urocza trzódka mogła się jeszcze dopromować.

Szefowie rozgłośni zaczęli osobiście doglądać stadka i dbać o odpowiedni poziom »artystyczny« swoich podopiecznych. Przychodzili na sesje nagraniowe, gdzie wokalistom mówili jak mają śpiewać, muzykom jak mają grać, a producentowi - jakie ma być tempo utworów, ile sekund ma trwać »intro« i ile refrenów ma się zmieścić w 3'30''. Wszystko, oczywiście, w trosce o to, by wspólny biznes dobrze się kręcił. Nie było tutaj miejsca na jakieś pomyłki - to miały być stuprocentowe przeboje, które przyniosą im wszystkim kasę - szefowie zrobili już przecież niemalże profesury z »anatomii i struktury radiowego hitu«.

Doszło nawet do tego, że nasi bossowie poczuli się aż tak bezkarni, że zupełnie bez żenady i »po legalu«, odkrywając w sobie nagle niebywałe zdolności tekściarskie i kompozytorskie, zaczęli sami niektórym swoim artystom "pisać" piosenki. Przecież nikt nie zabroni im się podpisać pod własnym dziełem... (...)

Wszyscy, oczywiście, żyli długo i szczęśliwie... Do czasu...

Koniec bajki.

Dobrze, że to był tylko sen... Bo przecież u nas coś takiego byłoby nie do pomyślenia..."

co Wy na to?
i czy rzeczywiście tak jest, to czy nadal dziwnymi są depresje muzyków?
i czy posiadanie grubej skóry, a jednocześnie miękkiego, wrażliwego wnętrza jest w ogóle możliwe?



Temat: System of a down
Zespół System of a Down wywodzi się z Los Angeles chociaż korzenie ma aż w Armenii. Wszystko zaczęło się w LA w 1993 roku, Serj poznał młodego gitarzystę - Daron'a Malakian'a. Oboje byli wtedy w zupełnie różnych grupach, ale zauważyli u siebie wiele wspólnych cech, m.in. ormiańskie pochodzenie. Razem z perkusistą Andranik'iem "Andy" Khatchadurian'em założyli zespół z początku nazwany "SOIL" (nie ma nic wspólnego ze współczesnym amerykańskim zespołem SOIL). Wkrótce basistę grupy zastąpił Shavarsh "Shavo" Odadjian, który najpierw był tylko menedżerem grupy, a w 1995 roku stał się jej członkiem. Shavo chodził do tej samej Ormiańskiej szkoły w Hollywood co Serj (Alex Pilibos). Pracował wtedy w banku. W międzyczasie doszło do zmiany perkusisty na John'a Dolmayan'a. Andy poszedł swoją drogą i dziś można go zobaczyć w zespole Aphex Twin. W ten sposób zespół uzyskał skład, który twa do dziś. Odtąd byli znani jako System of a Down. Daron mówi, że stworzyli zespół żeby powiedzieć ludziom - "Patrzcie, nie wszystko zostało jeszcze zrobione". Nazwa zespołu została zaczerpnięta z poematu Darona pt. "Victims of a down". Pierwsze słowo zostało zamienione na "system", ponieważ tak brzmiało bardziej otwarcie i każdy mógł to interpretować po swojemu. Serj komentuje nazwę zespołu tak: "Nazywamy się SYSTEM OF A DOWN, gdyż nic nie ciągnie nas w górę, a wszystko ściąga w dół. Dołuje nas wiele sytuacji. Społeczeństwo. System w jakim żyjemy". Zaczęli grać ze swoimi lokalnymi grupami w klubach Los Angeles: Manhole, Human Waste Project, Engines of Agression. Wydali pierwsze demo, na którym znajdowały się utwory Honey, Temper i Soil. W sierpniu 1997 roku SOAD zapisali się do American Recordings za sprawą Ricka Rubina, który wyłonił ich ze sceny na imprezie Viper Room w Hollywood w 1997 roku. Rick Rubin był wcześniej odpowiedzialny za krążki grup Public Enemy, Tom Petty, Slayer, Beastie Boys, Red Hot Chilli Peppers... Grupa podpisała kontrakt z American Recordings i 30 czerwca 1998 roku ukazał się ich pierwszy krążek "System of a Down" (znany też jako "Self Titled") wydawany przez wytwórnie Columbia (należącą do koncernu Sony) i American Records. Materiał został nagrany w Sound City Studio i w prywatnym domu Ricka Rubina. Wtedy radia zostały przeszturmowane przez takie kawałki jak Sugar i Spiders. SOAD po raz pierwszy wyruszyli w trasę. Zaliczyli Ozzfest, koncerty ze Slayerem, Black Sabbath itp. Wtedy trafili też na nasz kraj. Generalnie był to koncert Slayera, a SOAD grali jako support. Slayerowcom (fanom Slayera) nie spodobał się styl oraz wygląd panów z SOAD więc postanowili ich wygwizdać, rzucając przy okazji chleb, monety, butelki i inne dostępne w zasięgu ręki przedmioty w kierunku muzyków. Lutego 2001 weszli znów do studia i w sierpniu 2001 roku wyszła płyta Toxicity z pokładem 14 tracków, które są tylko prawie połową tego co nagrali od momentu ukazania się poprzedniego albumu. Album odniósł wielki sukces komercyjny, zdobył pierwsze miejsca list przebojów Billboard, zbierał same świetne recenzje, a radia nagminnie puszczały pioseki z Toxicity, telewizja także. W Maju 2002 zespół znów wyruszył na tournee, tym razem byli jedną z głównych gwiazd Ozzfestu. Reszta kawałków, które nie trafiły na Toxicity oraz kilka innych zostały wydane na płycie "Steal This Album" 26 listopada 2002 roku. Wcześniej, bo w wakacje 2002 piosenki pojawiły się w internecie w niedokończonej formie. Ten incydent skłonił SOAD do wydania piosenek w formie zremasterowanej i dokończonej. Po kilku latach koncertowania z przerwami, po niedługiej przerwie zespół wydał dwa albumy - Mezmerize, a pół roku później Hypnotize. 3 listopada 2005 r. w Lizbonie w Portugalii SOAD odebrał nagrodę MTV European Music Awards w kategorii Najlepszy alternatywny wykonawca i dał krótki występ, na którym zagrał utwór B.Y.O.B. (Bring Your Own Bombs). 8 lutego 2006 r. otrzymali pierwszą w swojej historii istnienia nagrodę Grammy za najlepszy utwór hardrockowy, B.Y.O.B.



Temat: Agoryfobia
Prokuratura sprawdza, czy wydawca "Gazety Wyborczej" - spółka Agora SA - wyłudził koncesję radiową
Niemczycki ma kłopoty

W ciągu miesiąca Prokuratura Okręgowa w Płocku przedstawi ewentualne zarzuty w postępowaniu dotyczącym fałszywych zeznań przed sejmową komisją śledczą ds. afery Rywina. Śledczy ustalą, kto jest odpowiedzialny za nieprawdziwe oświadczenia o strukturze majątkowej Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej". Istnieje podejrzenie, że spółka od 1998 r. okłamywała KRRiT w celu wyłudzenia koncesji radiowej. W obu wątkach przewijają się nazwiska ludzi z zarządu Agory, m.in. wiceprezesa Piotra Niemczyckiego i osób (także z zarządu), które podpisywały się pod wnioskami koncesyjnymi.
Komu zostaną przedstawione zarzuty, jeśli chodzi o płockie śledztwo? Nie wiadomo. Przypuszcza się, że chodzi o Piotra Niemczyka, wiceprezesa Agory, i osoby z zarządu, które podpisywały się pod wnioskami koncesyjnymi do KRRiT. Proceder poświadczania nieprawdy w podawaniu struktury własnościowej spółki trwał od 1998 roku.
Prokuratura Okręgowa w Płocku na wniosek prokuratury apelacyjnej, która w czerwcu poleciła jej rozpoznanie sprawy, wszczęła śledztwo dotyczące złożenia fałszywych zeznań przed sejmową komisją śledczą, badającą zarzuty korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji, podczas posiedzenia 1 marca 2003 roku. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie od 2001 r. prowadzi śledztwo dotyczące PZU Życie. Sprawa, którą zajmuje się Płock, to element tego dochodzenia. Wszczęte przez płockich śledczych postępowanie "w sprawie" obejmuje także wątek wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w postępowaniu koncesyjnym przed Krajową Radą Radiofonii i Telewizji poprzez wprowadzenie w błąd jej członków co do rzeczywistej struktury własnościowej Agory SA w 1998 r. i latach następnych.
Agora od 1998 r. starała się o koncesję radiową. Taką działalność spółka rozpoczęła w 1996 roku. Do rozgłośni należą stacje lokalne nadające w 18 największych polskich miastach, m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, aglomeracji śląskiej, oraz Radio Złote Przeboje i ponadregionalna stacja TOK FM. Na stronie internetowej Agory czytamy o tejże stacji: "oferta programowa radia skierowana jest do bardzo wymagającego ekskluzywnego odbiorcy, poszukującego publicystyki na wysokim poziomie, komentarzy politycznych i gospodarczych oraz szybkiej i wiarygodnej informacji".
Sejmowa komisja śledcza badająca sprawę korupcyjnej propozycji producenta filmowego Lwa Rywina m.in. wobec redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Adama Michnika przesłuchiwała 1 marca 2003 r. wiceprezesa Agory Piotra Niemczyckiego. Niemczycki mówił wówczas m.in. o trzech spotkaniach z Rywinem w lipcu i listopadzie 2002 roku. Zaprzeczył wtedy, by Rywin ujawnił mu, kto wchodzi w skład "grupy trzymającej władzę". Przyznał również, że w jego ocenie, za Rywinem, który przyszedł do Agory z korupcyjną propozycją, ktoś stał, ale na pewno nie był to ówczesny premier Leszek Miller. W trakcie przesłuchania Niemczycki odpierał zarzuty, jakoby kiedykolwiek proponował Rywinowi posadę prezesa Polsatu. Opowiadał też o swoim spotkaniu w kwietniu 2002 r. z prezesem TVP Robertem Kwiatkowskim, w trakcie którego mieli przedyskutować nowelizację ustawy o rtv.
Anna Skopinska

No to już się prokuratura Agorą zajmuje. Ani chybi Michnik pójdzie na wojnę z Libanem



Temat: Above & Beyond
Above & Beyond



Above & Beyond są jedną z najbardziej ekscytujących grup globalnej muzyki Trance. Ich produkcje często wydawane we własnym labelu "Anjunabeats". Piosenki A&B ustawiły wysoką poprzeczkę dla nowego pokolenia twórców muzyki Trance.

Above & Beyond - to Jono Grant, Tony McGuinness and Paavo Siljamäki, nagrywali pod wieloma nazwami takimi jak: Aalto, Free State, Nitromethane, OcenaLab, P.O.S., Tranquality Base. Above and Beyond istnieje od roku 2000, kiedy to powstał remix "Home" Chakry dla wytworni WEA. Jono Grant i Paavo Siljamäki Poznali Się na Uniwersytecie Westminster i stworzyli label Anjunabeats latem 1999 roku, wtedy właśnie został wydany wielki hit klubowy "Anjunabeats Volume 1", kawałek wspierali miedzy innymi: Pete Tong, Paul Oakenfold i Paul van Dyk.

Kiedy wzrastała popularność Above & Beyond rosła również popularność Labelu Anjunabeats, dzięki czemu powstawały liczne projekty takie jak: Oceanlab, Tranquality Base, Tongue Of God, Rollerball, Aalto, Free State, Nitromethane, czy P.O.S.



Producent Tony McGiunness skontaktował się z Jono i Paavo z prośba o pomoc w ukończeniu remixu Chary. Nazwa Above & Beyond zaczerpnięta została ze strony internetowej i to właśnie pod ta nazwa skończyli remiks do końca. Mimo iż nie byli wtedy jeszcze znani Ich wersja znalazła się na stronie A winyla i dzięki pomocy Pete Tonga kawałek osiągnął pierwsze miejsce na brytyjskiej liście przebojów.

Wkrótce dostali propozycje od wielu innych wytworni, które proponowały Im interesujące oferty remiksowania. Aurora "Ordinary World", Fragma "Everytime", Armina Perpetuous Dreamer "The Sound Of Goodbye", i Adamski "In The City" nastąpiły bardzo szybko po sobie i rozpoczęły budowanie ich reputacji jako czołowych remikserów vocal trance'u.

Najbardziej znany jest Ich Remix do piosenki Madonny "What It Feels Like For A Girl". Remix ten przypadł do gustu Madonnie i jej mężowi w tak dużym stopniu ze postanowili nakręcić klip właśnie do tej wersji piosenki.

W 2002 roku zasłynęli na Scenie DJi, zagrali seta w Japonii przed 8000 ludzi zebranych w Tokijskim klubie, gdzie głównymi gwiazdami wieczoru byli Ferry Corsten oraz DJ Tiesto. Above & Beyond szybko zaczeli grywać na całym świecie.
Zostali Rezydentami Brytyjskiego Klubu Passion. Grywali miedzy innymi w Kanadzie, Singapurze, Australii, Nowej Zelandii, Szwecji, Danii, Estonii, Rosji, oraz USA.

Wszystko układało się dobrze ale wkońcu przyszedł czas na własną produkcje Above & Beyond, zatem powstał hymn klubów o nazwie "Far From In Love", gdzie swojego głosu użyczyła Kate Cameron. Nagranie ukazało się w 2002 roku.

W każdy wtorek od godziny 20:00 można posłuchać Above & Beyond w Audycji "Tance Around The World" (www.ministryofsound.com/radio).

W Roku 2006 został wydany Ich album o nazwie "Tri-State" na którym znalazły się piękne Trancowe piosenki, miedzy innymi takie jak: Air For Life, Can't Sleep, Liquid Love oraz wiele innych.

ź: a&b.pl

.




Temat: Newsy
Teraz nadeszła pora na ''tamte'' bzdury.

Nie wiem, gdzie to napisać, a nowego wątku dla czegoś takiego przecież zakładać nie będę. Jeżeli jest ktoś w posiadaniu książki Adama Maciejewskiego pt. ''O utworach Depeche Mode'', niech zajrzy na przedostatnią stronę. Znajduje się tam reklama pozycji Johnathan' a Miller' a – ''Obnażeni. Prawdziwa historia Depeche Mode''. Pisze tam tak: ''Nie ulega wątpliwości, że Depeche Mode jest największym syntezatorowym zespołem na świecie, świadczy o tym choćby liczba sprzedanych płyt, która przekroczyła 40 milionów egzemplarzy''. Jejku, przecież liczba sprzedanych płyt w żadnym wypadku o tym nie świadczy. Co to w ogóle za uzasadnienie.
Teraz druga bzdura. W którymś z artykułów zamieszczonych w archiwum strony depechemode.pl znajduje się coś takiego... nie pamiętam, gdzie dokładnie to jest, bo czytałam to dość dawno, ale brzmi to mniej więcej tak: ''Depeche Mode to nie tylko zespół. To kult, filozofia życia, niemal religia. Gdybyście widzieli te świecące się ekraniki komórek podczas koncertu. Coś niesamowitego!''. Toż to jakaś... bzdura. Wymachiwanie komórką, którą zazwyczaj się ma i tak przy sobie to stanowczo za małe poświęcenie jak na fandom czegoś kultowego. Oglądał ktoś może koncert Avril Lavigne ''Live in Korea''? Chodzi o ten, który grany był w czasach, gdy wydawała swoją debiutancką płytę pt. ''Let Go''... ''Complicated'', ''Sk8er boI'', ''I'm with you'', ''Losing grip'', te sprawy. Otóż na tym występie prawie wszyscy wymachiwali jednakowymi długaśnymi lampkami. To był dopiero widok. A przecież był to krótki koncert, bo Avril wtedy dopiero zaczynała i nie miała czego za bardzo grać. No i ta piosenkarka nie jest przecież kimś kultowym, choć masa ludzi jej twórczość więcej niż lubi. Oczywiście, nie odważę się zakwestionować kultowości Depeche Mode. Nie potrafię też znaleźć kryterium, którym można by było udowodnić ten przymiot. Sama słucham... przede wszystkim (kolejność alfabetyczna)... Avril Lavigne, Ayumi Hamasaki, Britney Spears, Depeche Mode, Eurythmics, Moby' ego, U2 i The Beatles. Shinno Michio z ''Kawaii'' napisał, że kiedyś słowo ''kultowe'' miało trochę inny sens. Kiedyś słowo miało jakąś wartość. Dziś ''kultowy'' oznacza wg niego: ma paręset witryn w Internecie, a ludzie masowo wstawiają co lepsze fragmenty dialogów (można wstawić tu: tekstów, bo chodzi mu o filmy) do podpisów e-maili (u nas: do podpisów na forum czy statusów na GG). Od siebie dodam, że propaguje się rzecz następującą: im bardziej się czegoś nie da słuchać, tym jest to lepsze (bądź gorsze ). I tak np. radiowa Trójka odstrasza mnie często beznadziejnymi dla mnie utworami bez żadnej melodii (to samo z Radiem Zet – tylko, że tam melodia za bardzo dominuje). Większość utworów jest podobnych. Wielu wokalistów kwiczy na najróżniejsze sposoby próbując być wymyślnymi do granic możliwości zamiast normalnie śpiewać. Wsłuchajcie się w takiego Gahana... nie stara się zaśpiewać każdego wyrazu do mikrofonu ustawiając się pod innym kątem, a i tak piosenki w jego wykonaniu wyglądają bardzo dobrze.
Przerzuciłam się na Radio Centrum. Polecam audycję lecącą od poniedziałku do piątku w godzinach od 18:00 – 23:00, gdzie można przez SMS zamawiać utwory i pozdrowić kogoś w cenie 60 groszy (oczywiście z VAT-em ). Pomysły ludzi na piosenki są często baaardzo fajne i lepsze od tego, co serwują DJ-eje. Trójki słucham gdzieś tak raz na miesiąc, żeby zobaczyć, czy nie pojawiło się coś nowego i ciekawego na liście przebojów. Utwory nie zmieniają się przecież często.



Temat: " Matką głupich cię nazwali, Nadziejo..."
Wszystko mi jedno. Nie dbam o to, jak zostanę po tych wypowiedziach nazwany.


można tej nadziei nie mieć - na własne życzenie

Piotrze -jest granica między nadzieją a naiwnością . Obawiam się , że bezkrytyczne przyjmując wykrętne odpowiedzi, jakie są nam serwowane od dwóch lat ocierasz się o to drugą cechę...

To, że p.Eleonora szkoli się w obróbce dźwięku nie jest żadną przeszkodą, aby już teraz wydać choć część materiału znajdującego się w archiwach radiowych.
I tak pozostanie Jej do obróbki ogromna część dzialalności solowej -a. I jeśli uda się zrobić to sprawnie - będzie miała powód do dumy. Na razie znana jest z tego, że karci Ludzi kochających tę Muzykę. Krzykliwe połajanki nie robią zwykle dobrego wrażenia.
Na mnie nie robią żadnego wrażenia.
Widocznie nie jest gotowa na dialog z Ludźmi, którzy kupią każdą legalną płytę Jej Ojca.

Niedługo zabrzmi ostatni dzwonek na wydanie płyty z nagraniami Polskiego Radia : począwszy od pierwszej urokliwej wersji "Pod papugami" po ostatnią z N-Czarnymi- "Przyjdź w taką noc", poprzez piosenki rosyjskie (tylko z gitarą) i pierwsze nagrania zespołu Akwarele.
Nie sądzę, żeby akurat te nagrania mogły w przyszłości podbić listy przebojów.
To gratka przede wszystkim dla Wczorajszej Młodzieży, która czuje sentyment do takiego n-czarnego brzmienia z lat 60-tych
To Pokolenie się wykrusza .. i wygląda na to, że Ktoś Im skąpi na ostatnie lata odrobiny radości.

Najwyraźniej nie chcą tego wydać. Wolą zasłonić się "wiadomym nam projektem"...
A realizacja tego projektu (DVD) nie jest ani ciut bliżej celu niż rok temu.
Od bardzo lakonicznej wypowiedzi dla TERAZ ROCKA mija właśnie 9 m-cy i .. NIC.
To bardzo wygodne powiedzieć, że "pojawiły się przeszkody".
Takie przeszkody -straszna rzecz- zwłaszcza, jeśli brak determinacji aby je przezwyciężyć.

W muzyce, o której tu piszemy, pięć lat to więcej niż w literaturze pół wieku !

A więc- nie odbierając nadziei- powiem tyle : miłośników i sympatyków twórczości Niemena zawodzi cała Jego rodzina nie mogąc przez dwa lata od pierwszej rocznicy Jego śmierci stworzyć żadnej wspólnej i spójnej wizji promocji Jego Twórczości.
Przez ten czas nie uzyskaliśmy żadnego, konkretnego komunikatu, nie było próby zainicjowania lub wsparcia jakiejś sensownej akcji (np. Dom w Wasiliszkach), nie mówiąc już o stałej stronie w internecie.
I nie ma się, co łudzić, że do kolejnej rocznicy coś sensownego zrobią.
Festiwal w Słupsku nie jest jeszcze żadną jaskółką.
Efekty promocyjne będą, jeśli- tak jak przy dniu Niemena- przyłoży się do tego tvp Kultura.

Na razie zawodzą wszystkie Niemenki i wszyscy Wydrzyccy (kolejność -oczywiście nie jest przypadkowa). To, co od Nich do Nas dociera to głównie godne politowania dąsy i niesnaski

W tej sytuacji na miarę swoich bardzo skromnych możliwości Fani próbują popularyzować Jego twórczość i wciąż szukać śladów Jego działalności artystycznej i nagraniowej.

I za te starania należą się Wielkie Podziękowania, których obawiam się nikt prędko oficjalnie Wam nie złoży...



Temat: Ronski Speed

Ronski Speed aka Sun Decade jest producentem pochodzącym ze wschodnich Niemiec. Jego produkcje i remixy są jednymi z najbardziej popularnych utworów w kulturze trance. Jego nagrania m.in. "E.O.S.", "Iris", "2Day E.P.", "Asarja" wspólnie z przyjacielem z labelu Mirco De Govia, "Incognition" wraz z Stoneface & Terminal oraz singlami "Follow You" "I'm Alone" Sun Decade były prawdziwymi przebojami, granymi również przez takie gwiazdy jak Paul van Dyk, Tiësto, Armin van Buuren, Paul Oakenfold, Above & Beyond czy Ferry Corsten. Rozpoczynając swoją karierę w 1997 roku został szybko zwerbowany do labelu Euphonic. Współpracował wtedy ze znanym DJ'em i producentem - Rough Mullar, do projektu Sonorous i Barefoot Brains. W 2000 roku zasłynął remixem legendarnego juz teraz "Glass Garden" Sonorusa, który stał się klubowym hitem. Projekt Barefoot Brains „Remedy/Poison” został wydany w Wielkiej Brytanii. Rok później w Nimczech Ronski Speed zremixował “Outside” Kyau vs. Alberts. Remix ten został wydany przez Wea/Club Culture i wszedł na niemiecką listę najlepiej sprzedających się singli. W 2002 roku wraz z przyjacielem ze studia - Rough Mullar aka Sonorous napisał i zremiksował singiel „Secon Sun” i „Protonic”. Razem stworzyli projekt Sun Decade wraz z piosenkarką Devia Lea.

Pierwszym wydanym ich singlem był „I'm, Alone”, który stał się kolejnym masowym hitem. Każdy kolejny rok przynosił coraz popularniejsze produkcje i coraz większą sławę dla Ronskiego. Zremiksował m.in. Binary Finary's legendarne „1998”, „By Your Side” - klasyk Micro. Zaczął również bardziej skupiać się na swojej karierze DJ'skiej i szerszej promocji. Zapoczątkował również swoje pierwsze radiowe show w Di.FM - jednej z największych tanecznych radiostacji internetowych. W 2004 roku utwór "E.O.S." ukazał się w Niemczech, dzięki Euphonic i później w Wielkiej Brytanii dzięki ATCR. W tym samym czasie Ronski zremixował „Burned with Desire” Armina van Buurena, „Always On My Mind” Tatany, „The Promise” Rusch & Murray dla Anjunabeats. Ukazała się wówczas także jego kompilacja „Positive Ways 3”, gdzie balansuje pomiędzy Trance, a Progressive. Wszystkie remixy pozwoliły Ronskiemu określić swój własny niepowtarzalny styl grania. Wydany został także drugi singiel Sun Decade „Follow You”. W tym pracowitym roku odwiedził również USA, Wielką Brytanie, Holandie, Rosję, Skandynawię oraz w głosowaniu magazynu DJ Mag zajął 83 lokatę na 100 najlepszych DJ'ów na Świecie.

Rok 2005 Ronski Speed rozpoczął od współpracy dla Euphonic z Micro De Govia. Dzięki tej współpracy powstał utwór „Asarja”, po którym powstały kolejne, takie jak „2Day” i „Sole Survivor”, które tym razem powstały przy współpracy Ronskiego i Sebastiana Sanda. Natomiast utwór „Incognition”, stworzony wraz Stoneface & Terminal stał się jednym z najpopularniejszych granych kawałków trance roku 2005. Utwór ten gościł między innymi na playliście Paul van Dyk'a. Mniej więcej w tym samym czasie Ronski zaliczył pierwszy występ na dobrze znanym festiwalu Nature One. W Marcu tego roku grał również przed 200 000 tłumem na Love Parade w Acapulco (Meksyk), co więcej zremiksował pierwszy krążek z tej kompilacji. W Listopadzie ukazał się jego mix-cd "Monsterseries Vol.1". Pomiedzy kolejnymi nagraniami i wystepami w radio Di.FM i Etn.FM, udowadniał swój talent i umiejętność wyboru utworów na każdą okazje. W 2006 roku ukazała się trzecie produkcja „Have It All” Sun Decade oraz remiksy dla Above & Beyond czy Tatany „If I Could”, które to z powodzeniem szturmowały klubowe parkiety na całym świecie. Polska publiczność wielokrotnie miała okazję przekonać się o wielkim talencie Ronskiego, m.in na: RMI Trance X-plosion 2006, Terminal Sound Factory 2006, ATB in Concert II, Insomnia Open Air Festival 2006 i wielu innych eventach.



Temat: Drukowce
Drukowce

Mam gazetke drukowana, co ma cztery rogi,
kogo kocham, kogo lubie, rzuce mu pod nogi.
Tej nie kocham, tej nie lubie, tej nie wydrukuje,
a rubryczke drukowana swemu czlekowi podaruje.

Mam gazetke drukowana, wszystkie cztery rogi,
kogo kocham, kogo lubie, rzuce mu pod nogi.
Tego kocham, tego lubie, tego obsmaruje,
a rubryczke drukowana sobie podaruje.

Paparazzi sa to takie istoty, które bawiac sie w dziennikarzy
wyrzadzaja wiele zla spoleczenstwu i swojemu srodowisku, zamiast
realizowac zalozenia czwartej wladzy. Sa to ludzie ulomni
intelektualnie, amatorzy dziennikarstwa - z reguly po maturze. Nie
majac zdolnosci twórczych i intelektualnych, ida na skróty
szukajac sensacji, które zajelyby umysl czytelnika. Gorzej gdy
robia to na czyjes zamówienie. Paparazzi zanizaja wartosc prasy,
ograniczajac sie do skandali dla zwyklego proletariatu. Czesto
stosuja niewybredne skróty myslowe. Gazeta redagowana przez
paparazzich, chocby byla najwieksza, jest zwyklym swierszczykiem
dla oka, ubogim w tresci ogólnospoleczne, wazne i aktualne.
Paparazzi czesto naruszaja dobra innych osób, a potem nie maja
odwagi poczynic sprostowania lub zamiescic odpowiedzi, polemiki -
zgodnie z prawem prasowym. Na takich dzialaniach korzysta tylko
skorumpowana wladza, która w natloku anarchii informacyjnej czuje
sie anonimowo ze swoim bezprawiem. Paparazzi czesto swiadomie
,,liza tylek" wladzy, oni sa wspólodpowiedzialni za zly stan
rzeczy. Paparazzi wychowuje czytelnika wedlug wlasnych kryteriów,
nie odczuwajac dysonansu moralnego. Strach zaczac z paparazzimi;
boja sie tego zwlaszcza osoby publiczne. Na Dolnym Slasku mamy
wielu paparazzich. Obrazil bym jednak wiekszosc rzetelnych
dziennikarzy, gdybym powiedzial, ze znalezc ich mozna ze
swieczka. Zeby nie wymieniac z nazwy drukowców, podam tylko kilka
pozytywnych przykladów. Z dzienników, jedyne zreszta rodzime
,,Slowo Polskie - Gazeta Wroclawska" stosunkowo neutralnie
zajmuje sie dzialalnoscia pisarska. Rzadko kiedy popelnia bledy
i szkoda, ze nie ma konkurenta na naszym rynku. Bylaby lepsza skala
porównawcza. Na zachodzie ponadto, liczace sie dzienniki maja
objetosciowo wieksze wydania. Z tygodników, ostatnio zeszla na
rynek jeleniogórski ,,Gazeta Powiatowa". Smialo dokopuje tej, czy
innej zapyzialej wladzy. W Internecie natomiast, z ochota czytam
,,Panorame Dolnoslaska". Golym okiem widac profesjonalizm
dziennikarski. Z nosników informacji sluchowej, juz tylko ,,Radio
Zlote Przeboje" wydaje sie byc niezalezne. Moze wlasnie
dlatego, ze miejsce polityki zajela muzyka. I to dobra. Telewizja?
Byla kiedys ,,Telewizja AVAL". Redaktora Artura Zakrzewskiego
ogladam czasem w TVN-ie 24. Co to jest, ze co lepszych dziennikarz
wymiata z tej czerwonej doliny?
Reasumujac paparazzi niczym hieny czekaja na ,,trupa", pogrzebia
nawet najbardziej wartosciowe istoty spoleczne. Dla paparazzich liczy
sie tylko tragi-komedia, bez wzgledu na ofiary i interes ogólu.
Dobro spoleczne wazne jest tylko wtedy, gdy ,,realizuje" je
wladza. Haslo ,,krew to zycie" rozumuja poprzez dodanie jednego
lacznika... ,,krew to pieniadz - pieniadz to zycie". Cóz
sie wiec dziwic szarej rzeczywistosci? Takie mamy Polaków oblicze
- jakie ich chowanie.
Grzegorz Niedzwiecki
http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/





Temat: Above & Beyond
Above & Beyond sÂą niewÂątpliwie jednym z najbardziej ekscytujÂących talentów na Âświatowej scenie dance. Ich produkcje - czĂŞsto wydawane w wÂłasnym labelu Anjunabeats - staÂły siĂŞ podstawowym narzĂŞdziem czoÂłowych deejayów i ustanowiÂły poziom dla nowej generacji producentów muzyki trance. Above & Beyond, czyli Jono Grant, Tony McGuinness i Paavo Siljamäki, nagrywali pod wieloma róÂżnymi pseudonimami wliczajÂąc Aalto, Free State, Nitromethane, OcenaLab, P.O.S., a ostatnio takÂże i Tranquality Base.
Above & Beyond pierwotnie powstaÂło w 2000 roku, kiedy to remiksowali "Home" Chakry dla wytwórni WEA.
Jono Grant i Paavo Siljamäki poznali siĂŞ na Uniwersytecie Westminster i wystartowali z labelem Anjunabeats latem 1999 roku, kiedy to wydali "Anjunabeats Volume 1". Wielki utwór klubowy, który wsparli Pete Tong, Paul Oakenfold i Paul van Dyk.

Producent Tony McGiunness skontaktowaÂł siĂŞ z Jono i Paavo, by pomogli mu w ukoĂączeniu remiksu Chakry, gdy ten nadal pracowaÂł dla Warnera. NazwĂŞ Above & Beyond ÂściÂągnĂŞli ze strony internetowej i pod niÂą wspólnie zrobili remiks do koĂąca. Mimo Âże byli jeszcze caÂłkowicie nieznani w tamtym czasie, to i tak ich remiks okazaÂł siĂŞ na tyle ciekawszy od remiksów Roba Searla i Tiltu, Âże znalazÂł siĂŞ na stronie A wydawnictwa winylowego, i po wsparciu ze strony Pete Tonga osiÂągn¹³ pierwsze miejsce na brytyjskiej liÂście przebojów.

Wkrótce do ich drzwi zapukaÂło wiele duÂżych wytwórni, proponujÂąc interesujÂące oferty remiksowania. Aurora "Ordinary World", Fragma "Everytime", Armina Perpetuous Dreamer "The Sound Of Goodbye", i Adamski "In The City" nastÂąpiÂły bardzo szybko po sobie i rozpoczĂŞÂły budowanie ich reputacji jako czoÂłowych remikserów vocal trance'u.

Najbardziej znanym ich remiksem jest ten zrobiony do nagrania Madonny, "What It Feels Like For A Girl". Pierwotnie zostaÂł zrobiony na próbĂŞ, ale rezultat zrobiÂł tak duÂże wraÂżenie na Madonnie i jej mĂŞÂży Guyu Ritchiem, Âże zdecydowali siĂŞ na nakrĂŞcenie klipu wÂłaÂśnie do wersji Above & Beyond.

Wraz ze wzrostem popularnoÂści projektu Above & Beyond, rosÂła takÂże popularnoœÌ ich labelu Anjunabeats. StanowiÂło to idealnÂą bazĂŞ dla ich licznych projektów: OceanLab (Above & Beyond plus Justine Suissa), Tranquality Base, Tongue Of God, Rollerball, a takÂże Aalto, Free State, Nitromethane, czy P.O.S. KaÂżde ich wydawnoctwo byÂło ciepÂło przyjmowane przez elitĂŞ deejayskÂą i klubowiczów na caÂłym Âświecie.

Po dostaniu siĂŞ do Âświata remikserów i stworzeniu wielu pseudonimów, nadszedÂł czas na wydanie ich wÂłasnej produkcji. ByÂł niÂą utwór "Far From In Love", w którym zaÂśpiewaÂła Kate Cameron. Nagranie to ukazaÂło siĂŞ w 2002 roku i wkrótce staÂło siĂŞ klubowym hymnem.

W 2002 roku rozpczĂŞli takÂże swojÂą karierĂŞ deejayskÂą. Ich debiut miaÂł miejsce w Japonii przed 8000 ludzi zgromadzonych w Tokijskim klubie, a gÂłównymi gwiazdami nocy byli Ferry Corsten i DJ Tiesto. Above & Beyond bardzo szybko rozpoczĂŞli granie na caÂłym Âświecie z rezydencjÂą w brytyjskim klubie Passion na czele, wystĂŞpami w Gatecrasher, Godskitchen, a takÂże trasami po Kanadzie, Singapurze, Australii, Nowej Zelandii, Szwecji, Danii, Estonii, Rosji, oraz USA.

Po zremiksowaniu nagraĂą Dido, Ferry Corstena i transowego klasyka - Delerium featuring Sarah McLachlan "Silence", ostatnio Above & Beyond sÂą zajĂŞci produkcjÂą wÂłasnego materiaÂłu. Na rok 2005 planowane sÂą ich kolejne single w ramach projektów Above & Beyond, Tranquality Base, a takÂże OceanLab.

Z jednym z najlepszych labeli, najszybciej rozwijaj¹c¹ siê audycj¹ radiow¹, i rosn¹c¹ reputacj¹ jako deejaye, ich przysz³oœÌ przedstawia siê bardzo œwietlanie. Mo¿na z³apaÌ ich co wtorek podczas prowadzonej przez nich audycji Trance Around The World pomiêdzy godzin¹ 20 a 22 GMT na www.ministryofsound.com/radio